Komiksy o superbohaterach były kiedyś proste. Byli dobrzy chłopcy. Byli źli ludzie. Dobrzy ludzie zwyciężyli. I wtedy pojawili się Strażnicy. Nie tylko złamali ustalone zasady. Rozdrobnili je na proch, a kawałki wyrzucili.

Arcydzieło Alana Moore’a było dekonstrukcją gatunku. Zadał przerażające pytanie: co by się stało, gdyby w naszym świecie rzeczywiście istnieli ludzie posiadający boskie moce? Nie dawał łatwych odpowiedzi. Pokazał nam brudną rzeczywistość moralności. A Dav Gibbons? Narysował go z przerażającą precyzją.

Koniec niewinności

Przed Watchmen superbohaterowie byli w dużej mierze postrzegani jako wzorce do naśladowania. Były symbolami nadziei. Moore wywrócił wszystko do góry nogami. Jego bohaterowie zostali złamani. Były niestabilne. Byli głęboko ludzcy w najgorszym wydaniu.

Rorschach nie był bohaterem. Był patologicznym strażnikiem (lincz). Ozymandia? Zimny, wyrachowany człowiek, który wierzył, że zło można usprawiedliwić w imię większego dobra. Doktor Manhattan? Dosłownie stracił człowieczeństwo, ponieważ zobaczył za dużo czasu na raz.

„Świat jest niebezpiecznym miejscem i ci, którzy chcą go zmienić, muszą być przygotowani na ubrudzenie sobie rąk”.

Nie chodziło o bicie złych facetów. Chodziło o władzę. Serial badał, jak prawdziwa polityka zareagowałaby na ludzi zdolnych do niszczenia miast. Okazała strach. Panika rządu. Zamieszanie w społeczeństwie. To było dojrzałe. Było ponuro. Zupełnie nie przypominało niczego, co ten gatunek widział wcześniej.

Sztuka opowiadająca historię

Nie można rozmawiać o Strażnikach, nie wspominając o Davie Gibbonsie. Jego rysunki były nie tylko piękne. Miały one charakter strukturalny. Siatka paneli była sztywna. Przemyślany. Zmusiła czytelnika do zastanowienia się nad każdym panelem. Każdy szczegół miał znaczenie.

Dziewięciopanelowa siatka stworzyła rytm. Poczucie nieuchronności. Gibbons użył światła i cienia, aby podkreślić upadek moralny bohaterów. Czyste linie kontrastowały z chaotyczną, brutalną treścią. To było eleganckie. To było złowieszcze.

Dziedzictwo dwuznaczności

Dlaczego to wciąż ma znaczenie? Bo komiks udowodnił, że potrafi poruszać trudne tematy. Nie były przeznaczone tylko dla dzieci. Pokazali, że to medium potrafi pracować z niejednoznacznością. Tutaj nie było wyraźnych zwycięzców. Nie było wyraźnej wyższości moralnej.

Seria pozostaje standardem. Rzuciła czytelnikom wyzwanie. Dała im do myślenia. Kwestionuj to. Spójrz na świat inaczej. I to jest jej prawdziwa siła. Nie w supermocarstwach. I w człowieczeństwie, które się za nimi kryje.