Science fiction rozstrzygnęło tę debatę dawno temu. Konsensus w filmach i książkach jest prosty: wszechświat tętni życiem. Część niej jest mądra i życzliwa. Większość z nich chce cię zjeść lub zamienić Ziemię w parking. Jesteśmy przyzwyczajeni do widoku zaawansowanych cywilizacji obejmujących całe galaktyki. Ale co na ten temat mówi prawdziwa nauka?

Jest na to jeden znany przepis. To jest równanie Drake’a.

Frank Drake opracował go w latach 60. XX wieku. Chciał znaleźć sposób na oszacowanie liczby aktywnych, komunikujących się cywilizacji w naszej galaktyce. Nie jest to dokładne obliczenie. To jest rama. Obejmuje siedem czynników. Sześć z nich dotyczy prawdopodobieństwa. Ostatni czynnik ma związek z czasem.

Wyszukaj matematykę

Równanie można podzielić na dwie główne kategorie. Istnieją czynniki astronomiczne. Następnie są biologiczne.

Część astronomiczna bada nasze gwiazdy. Ile gwiazd rodzi się każdego roku w Drodze Mlecznej? Oznaczmy to jako R*. Następnie sprawdzasz, ile z tych gwiazd ma planety. To jest fp. Następny jest ne. Jest to liczba planet na gwiazdę, które znajdują się w strefie zamieszkiwalnej. Znasz zasady. Nie za gorąco. Nie za zimno. Może występować woda w stanie ciekłym.

W części biologicznej sprawy się komplikują. Zaczyna się od fl. Część planet nadających się do zamieszkania, na których faktycznie powstaje życie. Następnie fi. Odłamek życia, który staje się inteligentny. Następnie FC. Udział inteligentnego życia, które tworzy technologię. W szczególności technologie emitujące sygnały, które możemy wykryć.

Wreszcie jest L. Czas, w którym taka cywilizacja emituje te sygnały w przestrzeń kosmiczną.

Nie zgadujemy już o gwiazdach. Mamy dane. Droga Mleczna zawiera około 100 miliardów gwiazd. Ta liczba jest wiarygodna.

Badania planet zmieniły wszystko. Wiemy już, że większość gwiazd ma planety. Nawet Proxima Centauri, nasza najbliższa sąsiadka, ma trzy planety. Astronomowie szacują, że na gwiazdę przypada średnio jedna planeta. Więc fp jest prawdopodobnie wysokie.

A co z zamieszkałymi? Szacunki sugerują, że od 10% do 40% egzoplanet w naszej galaktyce może sprzyjać życiu.

Wykonaj matematykę.

Jeśli masz 100 miliardów gwiazd. A większość z nich ma planety. A znaczna ich część znajduje się w odpowiedniej strefie. W samej Drodze Mlecznej znajdują się miliardy potencjalnie nadających się do zamieszkania światów.

Wielki filtr

Dlaczego więc nie mamy od nich wiadomości?

Ta cisza nie pozwala spać naukowcom. Liczby gwiazd i planet są dobre. Matematyka sugeruje miliardy kandydatów. Nie mamy jednak ani jednego potwierdzonego kontaktu.

Problem tkwi w czynnikach średnich. W biologii. fl. fi. FC.

Jak często pojawia się życie? Mamy tylko jeden punkt danych. Ziemia. Nie wiemy, czy życie jest powszechne. A może to rzadki zbieg okoliczności.

Nawet jeśli życie powstanie, czy stanie się inteligentne? Ewolucja nie dąży do mózgów. Ona dąży do przetrwania. Powód jest cenny. Zużywa energię. Niesie to ryzyko.

A nawet jeśli cywilizacja powstanie, jak długo będzie trwać? L jest żartownisiem. Cywilizacja może sama się zniszczyć. Może zabraknąć zasobów. Może po prostu przestanie nadawać.

Równanie Drake’a nie daje nam odpowiedzi. Daje nam listę kontrolną rzeczy, które wciąż próbujemy zrozumieć. Wiemy, gdzie są planety. Nie wiemy, gdzie są inteligentne światy.

Poszukiwania trwają. Ale cisza staje się coraz głośniejsza.

Pytanie o obecność inteligentnego życia w kosmosie ma prostą odpowiedź. To jesteśmy my. W pełni. To nasz jedyny dowód.

„Obecnie znamy tylko jeden przykład życia, inteligencji i technologii we wszechświecie — nas” – mówi Adam Frank z Uniwersytetu w Rochester. Jakie są konsekwencje? Nie mamy pojęcia, jak prawdopodobne jest, że coś takiego wydarzy się na jakiejkolwiek zamieszkanej planecie.

Zero. Nic. Pustka.

Jednak astronomowie próbują wypełnić luki w równaniu Drake’a. Modele pomagają. Symulacje pomagają. Liczby, które z nich wychodzą, są… interesujące.

Szacunki prawdopodobieństwa istnienia obcych cywilizacji

Astronomowie nie są tacy sami. Niektórzy patrzą na sytuację optymistycznie. Inni są pesymistami.

Seth Showstack z Instytutu SETI zakłada bardziej realistyczny scenariusz. Jego obliczenia pokazują, że na co trzeciej nadającej się do zamieszkania egzoplanecie proste życie biologiczne powstaje w ciągu kilkuset milionów lat. Mikroby. Wodorost. Nudny początek.

Ale umysł?

Shawstuck szacuje, że na jednej na 100 takich planet nadających się do zamieszkania rozwija się inteligentne życie. I że przynajmniej część z tych kultur przetrwała wystarczająco długo, aby położyć podwaliny pod cywilizację.

Liczba, która wychodzi, jest zdumiewająco duża: według obliczeń w jednym na 100 milionów układów gwiezdnych powinna istnieć zaawansowana technologicznie rasa.

Z czysto matematycznego punktu widzenia w samej naszej Galaktyce Drogi Mlecznej może istnieć około 10 000 obcych cywilizacji.

Nie mówiąc już o innych galaktykach.

Nie mówiąc już o innych galaktykach.

Potem są inni. Pesymiści. Przedstawiciele hipotezy ziem rzadkich.

Mówią, że nie. To nie zdarza się tak łatwo.

Przeszkody w powstaniu

Według teorii ziem rzadkich w każdej galaktyce istnieją martwe strefy. Regiony, w których powstawanie planet ze złożonym życiem jest prawie niemożliwe.

Gdzie są te strefy śmierci?

  • Obszary o dużym zagęszczeniu masywnych gwiazd
  • Regiony z częstymi eksplozjami supernowych
  • Jądro Galaktyki zdominowane przez supermasywną czarną dziurę

Promieniowanie jest tutaj zbyt wysokie. Grawitacja jest zbyt chaotyczna. Tutaj życie umiera, zanim się zacznie.

Hipoteza ta znacznie ogranicza potencjalne siedliska. To dokładne przeciwieństwo optymistycznych liczb Shawstacka.

Dlaczego jeszcze ich nie znaleźliśmy?

Jeśli istnieją – a wielu astronomów uważa, że ​​gdzieś tam są inteligentni kosmici – gdzie oni są?

Według optymistycznych adaptacji równania Drake’a najbliższa potencjalna cywilizacja może znajdować się zaledwie 1000 do 2000 lat świetlnych stąd.

Z kosmicznego punktu widzenia jest to rzut kamieniem.

Niemniej jednak. Brak kontaktu. Żadnych wizyt. Brak wyraźnych sygnałów.

Fani teorii spiskowych dotyczących UFO mają inne wyjaśnienia. Nauka nie ma dowodów.

Najbardziej prawdopodobna odpowiedź jest prosta: odległość.

W najlepszym razie sygnał radiowy od nas potrzebuje kilku tysięcy lat, aby dotrzeć do najbliższej osady obcych. I odwrotnie? Nawet dłużej.

Oto problem: ludzkość zaczęła generować pierwsze krótkofalowe sygnały radiowe zdolne przedostać się przez jonosferę i w przestrzeń kosmiczną dopiero w latach trzydziestych XX wieku.

To było wczoraj. W kosmicznej skali czasu – dosłownie właśnie teraz.

Obcy oddaleni o ponad 90 lat świetlnych nawet nie są świadomi naszego istnienia. Jeszcze tego nie podejrzewają.

A co jeśli sygnał od nich jest już w drodze?

Mogą minąć stulecia, tysiąclecia, miliony lat, zanim dotrze do nas. Być może przechwycimy go dopiero wtedy, gdy ludzkość ulegnie zniszczeniu.

Szukamy igły w stogu siana zakłóceń radiowych, gdy igła może jeszcze się nie kręci.

Może kosmici po prostu nie chcą?

A może oni wiedzą lepiej?

Kto powiedział, że zaawansowane technologicznie cywilizacje nadal komunikują się za pomocą fal radiowych?

Brzmi jak technologia z lat 30. XX wieku.

Jest wysoce prawdopodobne, że zaawansowane kultury już dawno pozostawiły za sobą erę komunikacji radiowej. Wykorzystują technologie, które są nam jeszcze nieznane. Technologie, których nie jesteśmy w stanie wykryć.

To wyjaśnia, dlaczego niczego nie łapiemy.

Jest inny powód.

Może są ostrożni.

Obca cywilizacja może mieć dobry powód, aby zachować możliwie największą tajemnicę. Żadnych przypadkowych sygnałów w przestrzeń. Brak automatycznych sond do potencjalnych sąsiadów.

To nie jest scenariusz science fiction. Sami tego nie robimy.

Zastanawiamy się, czy położenie Ziemi powinno być podawane w komunikatach radiowych wysyłanych w przestrzeń kosmiczną, czy też na piktogramach dołączanych do sond. Czy to jest bezpieczne? Czy to jest mądre?

W związku z tym zachowanie obcej cywilizacji może być ostrożne.

Teoria „Ciemnego Lasu”, jak można ją nazwać, zakłada, że ​​wszyscy we wszechświecie milczą, aby uniknąć wykrycia.

Wynik wyszukiwania

Jakiekolwiek wyjaśnienie okaże się prawidłowe.

Rzeczywistość jest taka: według większości astronomów gdzieś w oddali istnieją inteligentni kosmici.

Czy kiedykolwiek je otworzymy?

Czy uda nam się nawiązać z nimi kontakt?

To nie jest znane.