SpaceX idzie w dół.

I nie jest to tylko lekkie wahanie. Od czasu wejścia na giełdę nieco ponad miesiąc temu akcje spółki spadły poniżej ceny notowań wynoszącej 135 dolarów. Obecnie ich cena wynosi 132,65 USD. To najniższy wynik od debiutu.

Dla pierwszych inwestorów, którzy kupili akcje w szczytowym momencie początkowego szaleństwa, arytmetyka jest trudna. Od szczytu po IPO cena akcji spadła o prawie 40%, co oznacza realne straty dla inwestorów, jeśli ta tendencja się utrzyma.

Firma rakietowa Elona Muska, która przez krótki czas była bilionerem, na krótko uczyniła go pierwszą osobą w historii wartą bilion dolarów dzięki ogromnemu wzrostowi wyceny. Jednak rzeczywistość uderzyła szybko i brutalnie, pozbawiając z dnia na dzień papierową kwotę miliardów.

Dlaczego doszło do upadku?

To nie tylko ogólny tech blues uderzający na Nasdaq. Podczas gdy szeroki indeks spadł zaledwie o 0,2%, akcje SpaceX same spadły o ponad 2%. Ogólny rynek był w porządku; był to problem specyficzny dla SpaceX.

Rynek stracił nerwy.

Na początku inwestorzy postrzegali akcje SpaceX jako złoty bilet umożliwiający bezpośrednie wejście do sztucznej inteligencji. Początkowo nie było to do końca dokładne, ale narracja zadziałała. W atmosferze ekscytacji ceny akcji na krótko poszybowały wyżej niż ceny akcji Amazon i Microsoft, osiągając przesadne poziomy wyceny, jednak entuzjazm ten osłabł, zastąpiony przez zmienność i późniejsze spadki.

„Ostatnio nie wydarzyło się nic, co przypominałoby ludziom… o katalizatorach wzrostu”.

Steve Sosnick z Interactive Brokers ujął to prosto: ostatnio nie było żadnych wiadomości, które przypominałyby tłumom, dlaczego w ogóle spieszyli się z kupnem akcji od razu. To spowodowało, że akcje spółki były podatne na realizację zysków i panikę w przypadku nadejścia złych wiadomości.

Przejście na sztuczną inteligencję nie pomogło w tej sytuacji, przynajmniej nie ostatnio. SpaceX niedawno nabyło xAI, integrując kontrowersyjnego chatbota Grok pod nową marką SpaceXAI. To daje Muskowi przyczółek w sprzęcie AI poprzez leasing centrów danych, to prawda, ale Wall Street nie kupiła tej historii w tym tygodniu.

Gwoździem do trumny był biznes Starlink.

Główną operacją SpaceX jest wystrzeliwanie rakiet i anten satelitarnych, które można zobaczyć na dachach całego świata, zwanych Starlink. Firma obniżyła niedawno ceny usług w Memphis w stanie Tennessee ze względu na lokalne niepokoje wokół pobliskiego projektu centrum danych. Niektórzy obserwatorzy uznali to strategiczne wycofanie się za słabe i w odpowiedzi akcje spadły o 8%.

Sosnik zauważył, że zejście poniżej ceny z IPO technicznie nie jest katastrofą. Rynki robią to cały czas, aby gorące start-upy ochłonęły przed gorączkowymi wycenami. Dodał jednak, że SpaceX ma znaczenie. Ma to teraz dziwny ciężar w zbiorowej świadomości inwestorów, przez co każde pogorszenie koniunktury ma charakter polityczny.

Musk nie skomentował sytuacji. SpaceX również nie odpowiadało na telefony, co jest typową ciszą podczas tych chaotycznych tygodni handlowych, kiedy uwaga gaśnie szybciej niż płoną sprzedawane przez nich rakiety.

Pierwszego oficjalnego raportu o wynikach spółki spodziewamy się prawdopodobnie w sierpniu. Do tego czasu akcje pozostają spokojne, niekochane przez day traderów, którzy na początku byli zbyt chciwi, i powoli spadają poniżej mitycznej granicy 135 dolarów bez większych dramatów poza grawitacją.

Gdzie iść dalej?

Być może niższy.