Nowe badania oferują zaskakująco proste rozwiązanie dla największego jeziora w Anglii. Wystarczy ograniczyć zanieczyszczenia. I nie mówimy tu o odpadach przemysłowych, ale konkretnie o tym, co pochodzi z naszych toalet i pól uprawnych.

Jezioro Windermere jest w poważnych tarapatach. Wszyscy to widzieliśmy. Zielona, ​​mętna woda. Pływanie latem staje się niemożliwe. To miejsce nie wygląda już jak kurort, ale jak nieudany eksperyment naukowy.

Agencja Środowiska (EA) i Brytyjskie Centrum Ekologii i Hydrologii (UKCEH) przeprowadziły dogłębną analizę danych. Naukowcy chcieli wiedzieć, czy można zapobiec zniszczeniu jeziora na skutek zmian klimatycznych. Odpowiedź? Tak. W pełni.

To wystarczyło, aby całkowicie zneutralizować przewidywane skutki zmian klimatycznych dla jeziora w ciągu najbliższych 50 lat.

Ale jest też zła wiadomość. Pogoda staje się coraz gorętsza. Modele przewidują, że do roku 2070 średnia temperatura wody w Winderm wzrośnie o 2,4–2,5°C. To nie jest drobnostka. Ciepła woda jest idealnie „odżywiona” składnikami odżywczymi: azotem i fosforem. To jest przepis na katastrofę. Pierwiastki te służą jako pokarm dla sinic (niebiesko-zielonych alg). Najbardziej nieprzyjemne. Niszczą dziką przyrodę i powodują choroby u ludzi.

A co jeśli nadal będziemy postępować tak samo jak teraz? Glonów będzie jeszcze więcej. Każdego lata. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzega przed niebezpieczeństwem. I prawdopodobnie nie bez powodu.

Ale.

Oto sedno. Jeśli zrzut ścieków do jeziora zostanie całkowicie zatrzymany, obraz się zmienia. Nawet przy znacznym ociepleniu wody liczba dni z niebezpiecznym poziomem toksycznych glonów spadnie do zera. Zero. Nie „niski”, ale dokładnie zerowy.

Andy Brown z zespołu regulacyjnego Agencji Ochrony Środowiska ds. jakości wody nie daje żadnych wskazówek. Postrzega to jako plan działania dla „przyszłych pokoleń”. Podoba mu się, że istnieje obecnie solidna podstawa naukowa do podejmowania decyzji o finansowaniu. Eliminuje to wróżenie na fusach kawy.

Chociaż problem nie ograniczał się do kanalizacji. W badaniu zbadano zestaw środków:
Zarządzanie użytkowaniem gruntów: Rolnicy mogą zapobiegać wypłukiwaniu składników odżywczych z pól;
Oczyszczanie ścieków: modernizacja infrastruktury;
Montaż urządzeń zapobiegających odprowadzaniu ścieków: najważniejszy krok.

Wszystkie trzy podejścia działają. Zmniejszają liczbę dni, w których stężenie glonów osiąga poziom toksyczny. A co ze zmianami klimatycznymi? Nie ma znaczenia. Jeśli kontrolujesz ilość składników odżywczych, kontrolujesz wzrost glonów.

Dlaczego więc nie wdrażamy tych rozwiązań wszędzie?

Nie ma jednego rozwiązania, które byłoby odpowiednie dla każdego jeziora.

Tak. W tym właśnie tkwi haczyk.

Windermere to nie Loch Lomond. I chociaż jest to Windermere (tak, jezioro i miasto mają tę samą nazwę), każdy system wodny jest wyjątkowy. Głębokość, obszar, historia. Metoda, która tutaj działa, może nie działać na głębszym, zimniejszym jeziorze dwadzieścia mil na północ. Każdy przedmiot należy traktować indywidualnie, a nie jako część przenośnika.

Wniosek z badania jest jasny. Zatrzymaj przepływ zanieczyszczeń. Popraw źródło problemu. Ale zrób to w oparciu o specyfikę konkretnego jeziora. Według jego zasad.

Co sprawia, że ​​zastanawiasz się: gdybyśmy znali dokładne lekarstwo na każdy zbiornik wodny w Wielkiej Brytanii… czy mielibyśmy odwagę zażywać to lekarstwo? A może nadal udawalibyśmy, że zielona woda to tylko „cecha lata”?