Ranking #Netflix Original Series: 40 najgorszych i najlepszych seriali do obejrzenia

Stranger Things nie tylko się wydarzyło, ale szturmem podbiło świat. Od premiery w 2016 roku hit science-fiction braci Duffer zyskał miano jednego z najbardziej wyjątkowych i cieszących się dużym uznaniem oryginalnych seriali Netflix. Ponieważ czwarty sezon ma powrócić w 2021 r., czas spojrzeć wstecz. Jak streamingowy gigant przeszedł od ryzykownego debiutu z House of Cards w 2013 roku do tworzenia zaskakujących hitów, takich jak Russian Mug i The Umbrella Academy? Odpowiedź leży w połączeniu genialnych zakładów i drogich flopów.

Umieściliśmy 40 najwyżej i najniżej ocenianych oryginalnych seriali Netflix wydanych od 2013 roku do chwili obecnej, wyłącznie na podstawie wyników Rotten Tomatoes. Spójrzmy na dobro, zło i „za co zapłaciliśmy?”

40. Prawdziwy rabunek (najniżej oceniany)

Ocena krytyków: nie dotyczy
Ocena oglądalności: 80%

Rob Schneider nigdy nie był na szczycie komedii Olympus. Przez lata jechał na ogonie Adama Sandlera, najwyraźniej zdając sobie sprawę, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zapłaciłby za obejrzenie trzeciej części 22-calowego przystojnego. „Prawdziwy Rob” miał być jego aktem odkupienia. To była jego szansa, aby udowodnić, że potrafi być zabawny i nakręcić serial telewizyjny.

Niestety, nie udało mu się osiągnąć ani jednego, ani drugiego.

Seria w dużej mierze czerpie z koncepcji serii FX Louisa C.K. Przedstawia przesadną wersję prawdziwego życia Schneidera, łącząc stand-upy z fikcyjnym dramatem. Ale to blada imitacja. Prawie nic nie działa. Schneider opiera się na obraźliwych stereotypach. Główny bohater jest całkowicie nieunikniony. Dlaczego to ma znaczenie? Ponieważ jest teraz znacznie więcej utalentowanych komików, którzy tworzą bardziej odważne i głębsze dzieła. Obejrzyj wielokrotnie nagradzany Unfreed Aziza Ansariego, kolejny oryginalny serial Netflix. Prawdziwy Rob nie ma żadnej wartości w porównaniu. To zdecydowanie jeden z najgorszych projektów, jakie kiedykolwiek stworzył Netflix.

39. Amerykański wandal (najwyżej oceniany)

Ocena krytyków: 98%
Ocena oglądalności: 91%

Telewizja kryminalna przeżywała rozkwit, gdy „Śledztwo zabójcy” podbiło świadomość kulturową. Było tylko kwestią czasu, kiedy ktoś sparodiuje ten gatunek. Na scenę wchodzi „American Vandal”. To mocdokument, w którym uczniowie szkół średnich tworzą serial internetowy o dziwnym zdarzeniu w ich szkole. Przestępczość? Ktoś namalował sprayem „kupę badziewia” na samochodach nauczycieli stojących na parkingu dla nauczycieli.

Oczekujesz niekończących się dowcipów o penisach. A jest ich naprawdę mnóstwo. Są zabawni. Ale serial rozwija się w zabawną, dobrze zrobioną historię detektywistyczną. Mimo że jest to farsa, zaczynasz kibicować, aby sprawca został ujawniony. To także świetny dramat licealny z dowcipnym scenariuszem i świetną grą aktorską. Jeśli potrzebujesz nowego programu do obejrzenia, ten powinien znajdować się na górze Twojej listy.

38. Marco Polo (najniższa pozycja)

Ocena krytyków: 67%
Ocena oglądalności: 94%

Naprawdę chcieliśmy pokochać Marco Polo. Budżet pierwszego sezonu wyniósł prawie 100 milionów dolarów. Takie wydatki wywołują zamieszanie. Debiutancki sezon składający się z 10 odcinków spotkał się z wielkim uznaniem. Ale okazało się to rozczarowaniem.

Widzom najwyraźniej podobało się to widowisko. Krytycy byli surowi. Nazwali serial, który podąża za odkrywcą przez XIII-wieczne Chiny, „martwy”, „ospały” i „pusty”. Wielu nazywało to imitacją Gry o Tron. Wygląda to na kosztowną awarię. Netflix przedłużył jednak serial na drugi sezon składający się z 10 odcinków, którego premiera odbyła się 1 lipca 2016 roku. Oficjalnie serial został anulowany w grudniu 2016 roku. Dużo pieniędzy za nic.

37. Ozark (najwyżej oceniany)

Ocena krytyków: 73%
Ocena oglądalności: 92%

Jason Bateman znany jest głównie ze swoich komedii. Znacie go z filmów Hancock, Straszni szefowie i serialu Arrested. Użyczył nawet głosu przebiegłemu lisowi w kreskówkowej Zootopii. Dlatego widok go zamieniającego komedię na dramat jako czołowego pralnia brudnych pieniędzy w kartelu był szokiem.

W przeciwieństwie do powolnego narastania napięcia w Breaking Bad, Ozark zaczyna się od tego, że wszystko idzie nie tak. Postać Batemarta, Marty Bird, przeprowadza się z rodziną do Ozarks. Cel? Spłacaj meksykańskich baronów narkotykowych założonych przez byłego partnera biznesowego. Wkrótce w sprawę angażuje się cała rodzina. Chowają pieniądze w ścianach. Unikają pytań od mieszkańców i agentów FBI.

Interakcje Birda z mieszkańcami sprawiają, że serial warto obejrzeć. Stara się zachować tajemnice, jednocześnie starając się zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, aby zapobiec zamordowaniu jego rodziny przez meksykańskich przestępców. Drugi sezon zamówiono zaledwie miesiąc po premierze. W październiku 2018 roku Netflix przedłużył serial o trzeci sezon. Jej wydanie zaplanowano na rok 2019.

Lista jest długa.

36. Ogromny sukces we Francji (najniżej oceniany)

Ta komedia, której premiera miała miejsce w kwietniu 2019 roku, opowiada historię Gada Elmaleha. Gra francuskiego komika, który przeprowadza się do Los Angeles. Jego celem jest przywrócenie relacji z synem, z którym od dawna się nie komunikował. Istota problemu jest prosta: we Francji jest wielką gwiazdą, ale w Ameryce nikt go nie zna.

To klasyczna historia o wyjęciu z wody. Jednak program nie zyskał popularności. Postacie są urocze, humor oryginalny. Jednak fabuła nigdy nie nabiera tempa. Elmaleh po prostu nie jest na tyle zabawny, aby utrzymać uwagę widza przez cały serial. Możesz włączyć go w tle podczas sprzątania domu. On nie jest straszny. To po prostu zapomniane. Jeśli masz ochotę na chwile śmiechu, sprawdź Jack of All Trades lub BoJack Gunn.

35. Ciemność (najwyższa ocena)

Umieszczenie Darkness na tej liście wydaje się dziwne. Ale zaufaj nam. Spróbuj. Niemiecki serial science fiction zadebiutował na Netfliksie w grudniu 2017 roku. Wyszedł bez większego szumu. Obecnie cieszy się kultem. Fabuła dotyczy zniknięcia dzieci. Tunele czasoprzestrzenne. Rodziny problemowe. To jest przerażające.

Seria obejmuje trzy okresy: 1953, 1986 i 2019. Tak, trzy. To skomplikowane. Można obejrzeć wersję z dubbingiem w języku angielskim. Lub pozostań w oryginalnym języku niemieckim z napisami. Zauważalne są problemy z synchronizacją ruchu warg w dubbingu. Ale nie psują wrażenia.

Krytycy porównują go do Doppelganger i Stranger Things. To wielka pochwała. Obsada nieznanych wykonawców tworzy złożoną, wielowątkową narrację. To dziwne włączenie. Ale wyróżnia się jako jeden z najlepszych seriali.

34. Hemlock Grove (najniższa ocena)

Netflix próbował stworzyć horror-thriller z Hemlock Grove. Ale to nie zadziałało. Serial oparty na powieści Briana McGriffeya opowiada o dziwnych wydarzeniach w fikcyjnym miasteczku w Pensylwanii. Bill Skarsgård i Landon Liboyron grają bogatego dziedzica i nowicjusza. Prowadzą śledztwo w sprawie brutalnych morderstw.

Był to jeden z pierwszych autorskich projektów Netflixa. Wyszło zaraz po „House of Cards”. Ale jeśli House of Cards odniósł sukces, to Hemlock Grove poniosło porażkę. Krytycy krytykowali słabą grę aktorską. Zwrócili uwagę na powolne tempo historii. Magazyn Time* uznał go za jeden z dziesięciu najgorszych programów telewizyjnych 2013 roku.

Pomimo ogólnej dezaprobaty serial otrzymał jeszcze dwa sezony. Ostatecznie w 2015 roku został zamknięty. Pozostaje to przestrogą dla wczesnych oryginałów platform streamingowych.

33. Korona (najwyższa ocena)

The Crown to najdroższy serial telewizyjny Netflix. Jego koszt przekroczył 100 milionów dolarów. To jeden z najwyższych budżetów, jakie kiedykolwiek przeznaczono na produkcję telewizyjną. Ale jakość odpowiada cenie. Dramat jest kroniką początków panowania królowej Elżbiety II. Obejmuje ona jej wstąpienie na tron ​​​​po śmierci ojca. Pokazuje jej polityczne zmagania z Winstonem Churchillem i Jacqueline Kennedy.

Głównymi bohaterami serialu są Claire Foy i Matt Smith. Grają parę królewską z zaskakującymi, zrozumiałymi problemami w związku. Serial jest portretem bohaterów. Bada także rolę monarchii konstytucyjnej w XX wieku. Dramaty historyczne nie są dla każdego. Ale to jeden z najlepszych, jakie pamiętam z ostatnich lat. Dbałość o szczegóły jest nienaganna. Występy są niesamowite. Zasługuje na wysokie oceny.

32. Żelazna Pięść Marvela (najniższa ocena)

Zanim The Defenders i The Punisher próbowali odwrócić sytuację, serial Marvel Netflixa zaczął wypadać z łask. Luke Cage miał mocny start, ale potem ucichł. Dla porównania, Iron Fist wygląda jak arcydzieło. Ale to nieprawda.

Serial trwa 13 godzin. Scenariusz jest zły. Sceny dramatu są słabo wyreżyserowane. Daniel Rand to śpiąca postać. Finn Jones gra główną rolę bez najmniejszej charyzmy. Trudno wczuć się w jego zmagania z Bronią Iba. Ten tajemniczy zakon ninja pociągnął także za sobą drugi sezon Daredevila.

Jest jedna pozytywna strona. Iron Fist nie zawiera ważnych elementów Marvel Cinematic Universe. Możesz to pominąć. Nie przegapisz niczego ważnego do zrozumienia Obrońców. To stracona szansa dla uniwersum Marvela Netflixa.

Przepaść między zjawiskiem kulturowym a zapomnianym przypisem w historii streamingu jest często mniejsza, niż można by się spodziewać. Niektóre seriale na nowo odkrywają gatunki. Inni po prostu zaśmiecają menu. Analizując dane, możesz dokładnie prześledzić, gdzie zakłady Netflix się opłaciły, a gdzie zmarnowano budżet bez wymiernego zwrotu. Patrzymy na pozycje od 31 do 27 w szerszym rankingu oryginałów Netflixa i rozpiętość jakościowa jest dość zauważalna.

Bogaty

Ten western nie tylko trafił na ekrany; przykuł uwagę. Brutalny, brutalny miniserial z kategorią R, w którym Jeff Daniels wciela się w charyzmatycznego rewolwerowca, który stał się złoczyńcą? Już sam ten pomysł nas wciągnął. Ale Godless oferował znacznie więcej niż proste założenie.

Zadebiutował pod koniec 2017 roku i od razu stał się hitem, którego nie sposób było nie obejrzeć do końca. Nawet ci, którzy zazwyczaj nie oglądają westernów, byli urzeczeni siedmioodcinkową historią. Pochwały były ciągłe. The Washington Post i Vanity Fair uznały ten serial za jeden z dziesięciu najlepszych nowych programów roku. To wielka pochwała, biorąc pod uwagę przesycony krajobraz telewizyjny w 2017 roku.

Główny ciężar spadł na barki aktorów. Daniels gra Franka Griffina z mrożącym krew w żyłach urokiem. Jack O’Connell, znany z Aniołów Anglii i Niezniszczalny, oraz Michelle Dockery, znana z Opactwa Downton i Dobrego zachowania, dali coś, co wielu uznało za najlepsze dzieło w swojej karierze. Aktorzy drugoplanowi, tacy jak Thomas Brodie-Sangster i Merritt Weaver, byli tak przekonujący, że ich poprzednie role zatarły się w pamięci. Nie widziałeś Jozhdina Reeda ani Denise z The Walking Dead. Widziałeś tylko postacie przed sobą.

Pomiędzy

Na drugim końcu spektrum znajduje się Pomiędzy. To pokręcony dramat science-fiction, który od początku miał trudności z znalezieniem oparcia. Fabuła opowiada o ciężarnej nastolatki, granej przez Jennette McCurdy, mieszkającej w małym miasteczku Pretty Lake. Odkrywa, że zaraza zabiła wszystkich, którzy ukończyli 21. rok życia.

Sama produkcja była dziwna. Był to wspólny projekt z kanadyjską telewizją CityTV, niezwykłe partnerstwo jak na platformę, która zwykle działa niezależnie. W przeciwieństwie do większości oryginałów Netflixa, odcinki były emitowane co tydzień, a nie wydawane wszystkie na raz. Ta strategia przyniosła odwrotny skutek. Zarówno krytycy, jak i widzowie nie widzieli sensu w czekaniu.

Większość recenzentów krytykowała serial za brak głębi. Variety nazwało go „całkowicie przeciętnym dodatkiem do oferty oryginałów Netflix”. Chociaż gra aktorska spotkała się z niewielkimi pochwałami, fabuła nigdy nie nabrała tempa. Pozostaje jednym z najniżej ocenianych projektów, co odzwierciedla rozbieżność pomiędzy koncepcją a realizacją.

Łowca mózgów

Jeśli Rich był triumfem westernu, Mindhunter jest arcydziełem proceduralnym. Zainteresowanie profilowaniem seryjnych morderców przez FBI wzrosło po tym, jak film Milczenie owiec zachwycił widzów w 1991 roku. Potem ukazały się dziesiątki książek i seriali telewizyjnych, ale Joe Penhall wpadł na pomysł adaptacji książki Johna E. Douglasa i Marka Olshakera Brain Hunter: Inside the Elite Serial Crime Unit FBI.

Netflix kupił prawa, a debiut z 2017 roku zebrał entuzjastyczne recenzje. Jonathan Groff i Holt McCallany wcielili się w agentów FBI, którzy opracowywali radykalny pomysł przesłuchiwania skazanych morderców w celu zapobiegania przyszłym przestępstwom. Seria oferowała dokładne historycznie spojrzenie na początki profilowania kryminalnego. Jest to obecnie standardowa taktyka organów ścigania. W tamtym czasie uważano ją za raczej słabą pseudonaukę.

Serial odniósł taki sukces, że natychmiast zamówiono drugi sezon. Widzowie otrzymali uchwałę dotyczącą ostatniego cliffhangera pierwszego sezonu. Premierę drugiego sezonu, napisanego przez Joe Penhalla, zaplanowano na sierpień 2019 roku. Pozostaje jednym z najwyżej ocenianych projektów: oceny krytyków sięgnęły 97%, a widzów 95%.

Richie Rich

Można by założyć, że aktorska adaptacja komiksu dla dzieci byłaby projektem bezpiecznym. Historia mówi co innego. Rekord Richiego Richa jest notorycznie zły. Materiał źródłowy przypadł do gustu jedynie najmłodszym czytelnikom. Film z 1994 roku z Makali Kulin w roli głównej był powszechnie uważany za straszny. Dlaczego więc Netflix dał zielone światło projektowi z udziałem aktorów?

Prawdopodobnie nie zasłużył na taką przemoc w Internecie, jakiej doznał, ale i tak panował chaos. Internetowe trolle miały prawdziwą przyjemność z oglądania serialu, w którym Jake Brennan gra miliardera-samouka. W przeciwieństwie do komiksów, ta wersja Richiego mieszkała w rezydencji pełnej zabawek, maszyn i automatycznej pokojówki. Wyglądało to jak okropny projekt Disneya na żywo.

Serial był częścią partnerstwa z DreamWorks mającego na celu ulepszenie treści Netflix dla dzieci. Trwał przez dwa sezony, zanim Netflix po cichu go anulował. Ocena publiczności była niska i wyniosła 43%, a ostateczna wersja nie uzyskała żadnej oceny krytyków.

Polowanie: Unabomber

Choć technicznie nie jest ona powiązana z Manhunt, Manhunt: Unabomber sprawia wrażenie duchowej kontynuacji. Akcja zabiera nas 20 lat w przyszłość i opowiada historię ogromnego zespołu FBI polującego na Teda Katsynskiego. Ten krajowy terrorysta użył bomb domowej roboty, aby zabić trzy osoby i ranić dziesiątki innych.

Sam Worthington zagrał profilera FBI Jima Fitzgeralda. Seria pokazała, jak powolnie postępuje technologia profilowania kryminalnego. Początkowy profil FBI sugerował, że jest to analfabeta lotniczy z Ohio. To było całkowicie błędne. Prawda wyszła na jaw dopiero po dokładnym przestudiowaniu listów Katsińskiego i jego specyficznego dialektu.

Paul Bettany, znany z ról J.A.R.V.I.S. i Vision in the Marvel Cinematic Universe dał znakomitą kreację w roli zmartwionego Katsynskiego. Hunt: Unabomber przedstawił fascynujące spojrzenie na jednego z najbardziej znanych amerykańskich przestępców. Otrzymał od krytyków 93% punktów, co dowodzi, że nawet w przypadku ponurej tematyki wdrożenie może być genialne.

Granica między filmem, który trzeba zobaczyć a filmem, który można pominąć, często zależy od scenariusza. Jedna seria zapewnia historię i głębię. Drugi to robotyczna pokojówka i dziury fabularne. Netflix ma wystarczającą ilość treści, aby wypełnić Twoje życie. Wybór odpowiedniego nadal wymaga pracy.

Flaked: rozczarowanie, którego się nie spodziewałeś

Wynik krytyków: 37% | Ocena widzów: 87%

Will Arnett jest zabawny. Mitch Hurwitz stworzył Arrested Development. Wydawać by się mogło, że współpraca Arnetta i Hörwitza przy oryginalnym projekcie Netfliksa była skazana na złoto. Ale to nieprawda.

„Flaked” obiecywał wiele. Zaproponował serial, który zdawał się być opowieścią o dorosłych mężczyznach zachowujących się jak dzieci. Arnett gra Chipa, samozwańczego „guru”, który zakochuje się w obiekcie uczuć swojego najlepszego przyjaciela. Prosty krawat. Słaba implementacja. Serial nie miał prawdziwej historii, co może wyjaśniać, dlaczego zakończył się po zaledwie ośmiu odcinkach. To było zbyt urocze, żeby było poważne, i zbyt nudne, żeby było śmieszne. „Entertainment Weekly” dał radę.

Drugi sezon ukazał się w czerwcu 2017 roku. Składał się tylko z sześciu odcinków. To wszystko. Szum osłabł, ponieważ serial nie uzasadniał jego istnienia.

Koniec pieprzonego świata: przełomowa czarna komedia

Wynik krytyków: 93% | Ocena widzów: 91%

Ten serial wygodnie jest obejrzeć jednym haustem z jednego prostego powodu. Osiem odcinków. Dwadzieścia minut każdy. Skończysz to w jeden dzień.

To współczesna historia Bonnie i Clyde’a, tyle że mroczniejsza. James (Alex Lawther) uważa się za początkującego socjopatę. Chce kogoś zabić. Wtedy poznaje Alyssę (Jessica Barden). Jest buntowniczką i zmęczona wszystkimi. Odnajdują w sobie pokrewną duszę.

Nazwa mówi sama za siebie. Wszystko jest * ale. Ale jest też zabawnie i wzruszająco. Seria nie ogranicza się do jednego gatunku. Jest najlepszą osobą na platformie, która potrafi przekazać zamęt, podekscytowanie seksualne i ból dojrzewania. „13 powodów” zdobywa całą prasę, ale to najlepszy serial dla nastolatków, jaki kiedykolwiek wyprodukował Netflix. Szanuje gatunek, jednocześnie wbijając nóż w serce.

Totalne szczęście: pułapka nostalgii

Ocena krytyków: nie dotyczy | Ocena widzów: 70%

Oto najgorsze, jak dotąd, oryginalne seriale Netflixa. „Pełne szczęście” (Pełna Izba).

Nie mówimy, że ludzie tego nie oglądają. Oni patrzą. Jest popularny. Ale jest zły. Naprawdę źle. Fala nostalgii była silna w połowie 2010 roku, ale nie było powodu, aby tworzyć nową wersję Total Happiness. Netfliksowi i tak się to udało.

Fabuła podąża za D.J. Tannera (Candace Cameron Bure). Jest wdową i potrzebuje pomocy. Dzwoni do swojej siostry Stephanie (Dodie Sweetin) i najlepszej przyjaciółki Kimmy (Andrea Barber), aby pomogły jej w wychowaniu trzech synów. Oryginalna obsada powraca w epizodach. To jest urocze. Ale jest też pełen kiepskich żartów i głupich sytuacji.

Najlepiej wyraził to „Boston Globe”. Spektakl nigdy nie usprawiedliwia swojego istnienia. Dlaczego ktoś, kto nie widział oryginału, miałby zwracać na to uwagę? Odpowiedź: Nie powinni. Pomimo ostrej krytyki serial cieszył się dużym zainteresowaniem. Netflix przedłużył go na piąty i ostatni sezon w styczniu 2019 r. Widzowie głosowali za pomocą pilotów, nawet jeśli krytycy się z tym nie zgadzali.

Marvel: Jessica Jones: Thriller psychologiczny

Wynik krytyków: 83% | Ocena widzów: 78%

Patrząc na ofertę Marvela w serwisie Netflix, Jessica Jones wyróżnia się. To ich największe osiągnięcie w tym kierunku.

Udaje, że jest to serial o superbohaterach. Właściwie to thriller psychologiczny. Pierwszy sezon ma problemy z tempem historii. Niektóre postacie wydają się wypełniaczem. Dla Ciebie to nie ma znaczenia, ponieważ fundament jest mocny.

Krysten Ritter gra tytułową bohaterkę. Jest atrakcyjna. David Tennant gra Kilgrava. On jest złoczyńcą. Jest seryjnym sprawcą przemocy o przerażających zdolnościach. Występ Tennanta jest rewelacyjny.

Serial porusza temat przemocy seksualnej. To jest ważne. W tamtym czasie branża skupiała się na ofiarach. Jessica Jones udowodniła, że ​​adaptacje komiksów mogą przekraczać granice. Mogą uwypuklić aktualne problemy, które są rezonujące. Mogą być także rozrywką eskapistyczną. Zrobił jedno i drugie.

Chelsea tak: błąd formatu

Wynik krytyków: 79% | Ocena widzów: 81%

Chelsea Does cierpi na swój format. Netflix nazwał to „serią dokumentalną”. Ale to nieprawda.

Chelsea Hender zgłębia te tematy. Małżeństwo. Narkotyki. Dolina Krzemowa. Jak ona sobie z nimi radzi? Ona siedzi. Rozmawia z przyjaciółmi. Większość z nich to komicy. Niektórzy są rodziną. Kilku psychologów. To wszystko.

Koncepcja jest dziwna. Program nigdy nie jest zbyt zabawny. To nie jest tradycyjny dokument. To tylko Hender mówi. Nakręcono tylko cztery odcinki. Zadebiutował w styczniu 2016 roku. Nie ma drugiego sezonu.

Prawdopodobnie na lepsze. Projekt był nudny. Siedzisz i zastanawiasz się, dlaczego oglądasz dyskusję Chelsea na temat rasizmu z wielebnym Alem Sharptonem. Gry słowne nie zadziałały. Nie pamiętałem treści.

„Domek z kart” (najwyższa ocena)

Ocena krytyków: 78%

Ocena oglądalności: 76%

Był to jeden z pierwszych oryginałów Netflix, który przekroczył swój niszowy format. House of Cards pozostaje zawodnikiem wagi ciężkiej na zatłoczonej arenie seriali dramatycznych. Jakość produkcji jest bez zarzutu. Kevin Spacey wciela się w Franka Underwooda, polityka gotowego spalić wszystko, aby dostać się na szczyt. Spektakl opiera się na manipulacji. To mistrzowska klasa dynamiki mocy.

Nie tylko my to zauważyliśmy. Serial stał się pierwszym serialem internetowym, który otrzymał główne nominacje do nagród Emmy i Złotego Globu. Zdobył także kilka nagród.

Następnie Spacey opuścił projekt w 2017 roku. Skandal wokół zarzutów o molestowanie seksualne i przemoc zmienił status serialu. Dla wielu stracił swoją dawną wartość. Jednak serial nadal znajduje się w czołówce najlepszych ofert Netflixa. To już nie jest ten sam potwór.

„Z Bobem i Davidem” (najniższa ocena)

Ocena krytyków: 89%

Ocena widza: nie dotyczy

Chcieliśmy go kochać. Z poważaniem. Jest to kontynuacja programu Mr. Pokaż z Bobem i Davidem. Ten szkicowy program HBO z końca lat 90. był ogromnym hitem. Jest już dostępny do transmisji strumieniowej. Przedstawia Boba Odenkirka. Znacie go z seriali Breaking Bad i Better Call Saul. Zawiera także Davida Crossa. Ten sam facet, który grał Tobiasa Fanke w Arrested Development.

Fani spodziewali się odrodzenia. Spodziewaliśmy się magii Mr. Pokaż, aktualizacja na dzisiaj. Czas jest tutaj wrogiem. Minęło zbyt dużo czasu. Odenkirk i Cross byli wówczas nieznani. Teraz są to wielkie nazwiska. Format szkicu nie pasuje dobrze do modelu przesyłania strumieniowego.

Żarty wydają się płytkie. Stęchły. Wiele z nich zostało po prostu przepakowanych ze starej serii. To było rozczarowanie.

„Pomarańczowy to nowa czerń” (najwyższa ocena)

Ocena krytyków: 90%

Ocena oglądalności: 81%

Obsada zespołu jest jedną z najlepszych w telewizji. Scenariusz jest ostry. Akcja rozgrywa się w kobiecym więzieniu o minimalnym poziomie bezpieczeństwa. Każda postać ma swój własny, niepowtarzalny głos. Każdy ma swój własny cel. Taka głębia jest rzadkością.

Dzięki temu rozwojowi postaci każdy odcinek może zmienić punkt ciężkości. Potrafi skupić się na różnych osobach i tematach. Ton waha się od niezwykle zabawnego do przerażająco mrocznego. Taki zakres sprawia, że ​​serial jest łatwym kandydatem do wysokich rankingów.

Otrzymał wiele nagród i nominacji. Nominacje do nagród Emmy i Złotego Globu posypały się jedna po drugiej. Siódmy sezon został wydany w serwisie Netflix 26 lipca 2019 roku. To był sezon ostatni.

„Marsylia” (najniższa ocena)

Ocena krytyków: 33%

Ocena oglądalności: 65%

Był to pierwszy francuski oryginalny projekt Netflix. W roli głównej Gerard Depardieu. Wcieli się w wieloletniego burmistrza Marsylii. Jest w trakcie wojny o sukcesję. Jego były protegowany, Lucas Barres, grany przez Benoita Magimela, zwraca się przeciwko niemu.

Można by oczekiwać, że francuski zabieg będzie miał niepowtarzalny styl. Istnieją już wyraźne różnice między serialami amerykańskimi i brytyjskimi. Francuski projekt powinien wyglądać inaczej.

Ale to nieprawda. Z wyjątkiem lokalizacji, serial jest schematyczny. Dużo zapożycza z amerykańskich dramatów. Sekwencja tytułowa wygląda, jakby została wyrwana prosto z filmu „Prawo i porządek”. Rynek jest zalany świetnymi europejskimi dramatami kryminalnymi. Marsylia nie jest jednym z nich.

Obejrzyj, jeśli lubisz banalne scenariusze. Albo pretensjonalne dialogi. Lub jeśli chcesz po prostu zobaczyć piękne zdjęcia panoramy miasta. W przeciwnym razie pomiń to.

„Niezniszczalna Kimmy Schmidt” (najwyższa ocena)

Ocena krytyków: 96%

Ocena oglądalności: 84%

To jest niesamowicie zabawne. Spektakl ma swoją ciemną stronę. Twórca: Tina Fey. Współautor: Robert Carlock. Obaj pochodzili z 30 Rock.

Kimmy była w sekcie. Uciekła. Kończy się w Nowym Jorku. Jej współlokator Tytus jest efektowny i ogromny. Bohaterowie drugoplanowi to kompletni dziwacy. Komedia waha się od głupiej do nieprzyjemnie mrocznej.

To jest dowcipne. Zaskakująco dowcipny. To szokujące, że NBC porzuciło ten projekt. Strata NBC była zyskiem Netflixa.

„Hejterzy wycofują się” (najniższa ocena)

Ocena krytyków: 50%

Ocena oglądalności: 75%

Pozycjonowany jako komedia. Ale powoduje to więcej niezręczności niż śmiechu. Główny bohater jest nieprzyjemny. Koncepcja nie sprawdza się dobrze w dłuższych seriach.

Miranda Sings to fikcyjna gwiazda YouTube. Próbuje rozpocząć karierę. Żart jest taki, że jest kapryśna i zbyt pewna siebie. Nie zdaje sobie sprawy, że nie ma talentu. Śpiewać. Taniec. Grać. Bądź modelką. Zawodzi we wszystkim.

Twórczynią postaci jest Colleen Ballinger. Jest utalentowana. Niektórym widzom spodoba się ten rodzaj komedii.

Oto test. Obejrzyj dwuminutowy film Mirandy Sings na YouTube. Jeśli uda ci się przez to przejść i śmiać się, prawdopodobnie spodoba ci się Haters Back Off. Jeśli nie, oszczędź sobie bólu głowy. Pójść dalej.

Narkotyki

Narcos to coś więcej niż tylko dramat kryminalny. To studium władzy, rozkładu i przerażającej łatwości, z jaką chaos może powstać ze spokoju. Seria bada życie Pabla Escobara z chirurgiczną precyzją, ale wynik jest emocjonalny (namacalny, fizyczny). Za całość projektu odpowiada Wagner Moura. Jego występ w roli Escobara jest hipnotyzujący – to mistrzowska klasa w łączeniu uroku i grozy. Nie patrzysz tylko na Mourę; zostajesz wciągnięty na jego orbitę.

Fabuła nie ucieka od brzydkich podtekstów wpływu handlu narkotykami na Kolumbię. Porusza temat kolonizacji. Krytykuje amerykańską interwencję. Dekonstruuje globalizację. To nie są szczegóły tła; to silnik napędzający historię. Sceny z zastraszającą szybkością zastępują codzienność olśniewającą przemocą. Seria sprawia wrażenie żywej, płynnej i całkowicie bezlitosnej. Jeśli jeszcze tego nie oglądałeś, tracisz jeden z najbardziej fascynujących portretów psychologicznych we współczesnej telewizji. Krytycy zgodzili się z tym, przyznając mu wynik 89%, a publiczność – imponujące 94%.

Ranczo

Nieuniknione wydaje się, że Ashton Kutcher wyreżyseruje serial komediowy, ale tylko dlatego, że Ranczo jest w istocie bladą imitacją Dwóch i pół. Akcja przenosi się z plaż Malibu na ranczo w sercu Ameryki, ale formuła pozostaje nieaktualna. To podróbka, pozbawiona ostrej zębatki swojego poprzednika.

Głównym problemem nie jest Kutcher ani Danny Masterton. Problemem jest dysonans tonalny. Serial stara się być tradycyjną komedią sytuacyjną ze ścieżką śmiechu, a jednocześnie dąży do lekceważącego, aktualnego humoru „Absolutely Mad”. I zawodzi w obie strony. Rezultatem jest program, który obraża widzów, starając się być zarówno bezpieczny, jak i wywrotowy.

Obsada jest zmarnowana. Sam Elliott jest zawsze świetny, ale nawet on nie jest w stanie uratować centralnej pary. Kutcher i Masterton, dawni współpracownicy „Różowych lat 70.”, nie łączy ta chemia, która zapewniła sukces ich poprzedniej pracy. Próbują, ale iskra zgasła. Biorąc pod uwagę najlepsze opcje komediowe dostępne w serwisie Netflix i innych platformach, Ranczo wydaje się stratą czasu. Wynik oglądalności wynoszący 72% odzwierciedla raczej letni odbiór.

Duże usta

Dojrzewanie jest obrzydliwe. Big Mouth Netflixa przypomina o tym fakcie w najbardziej obrzydliwy sposób. Serial animowany, oparty na nastoletnich latach Nicka Krolla i Andrew Goldberga, opowiada o zawstydzeniu i zamęcie dorastania. On tego nie słodzi.

Fabuła podąża za najlepszymi przyjaciółmi Nickiem (Kroll) i Andrew (John Mulaney), którzy przeżywają pierwsze pocałunki, pierwsze zauroczenia i, w przypadku Andrew, pierwsze niechciane wizyty. Pojawia się Hormonalny Potwór, któremu podkłada głos Kroll. To mroczne, niestosownie zabawne stworzenie pojawia się, gdy Andrew jest podekscytowany. Wygląda jak groteskowa wersja swojego wyimaginowanego przyjaciela z dzieciństwa, widoczną tylko dla Andrew.

Pod warstwami płynów ustrojowych i sprośnych dowcipów kryje się prawdziwy dowcip. Kroll i Goldberg starają się uchwycić zarówno jasne, jak i ciemne strony okresu dojrzewania. Obsada jest ogromna: Jason Mantuzakas, Jordan Peele, Jenny Slate, Maya Rudolph i Fred Armisen. Integralność serialu była tak silna, że ​​zaledwie miesiąc po premierze Netflix zatwierdził drugi sezon. Krytycy wystawili mu doskonałe 100%, choć publiczność była bardziej powściągliwa – 76%. To jest szczery humor. On mnie rozśmiesza. Nawet gdy jest paskudny.

Polowanie na Camerona

Reality show zwykle obiecują intymny kontakt. Zamiast tego „Polowanie na Camerona” oferuje narzędzie autopromocji. Serial opowiada o wpływie mediów społecznościowych Cameronie Dallasie i jego drodze do sławy w Internecie. Teoretycznie może to być fascynujące spojrzenie na podzbiór kultury internetowej, który pozostaje w dużej mierze niezrozumiały.

Zamiast tego jest to sztucznie skonstruowany obraz. Dallas pełni funkcję producenta wykonawczego i kształtuje narrację tak, aby pasowała do jego marki. Zespół produkcyjny Magical Elves chciał filmu dokumentalnego, który byłby „nielakierowany”. Dallas chciał film z najważniejszymi momentami. Wygrał ten drugi.

Program jest dobrze przyjęty przez rzeszę zwolenników, ale komukolwiek spoza komory echa trudno jest uzasadnić inwestycję czasu. To nic innego jak projekt napędzany próżnością. Wynik publiczności na poziomie 62% sugeruje, że nawet fani nie byli do końca przekonani. To stracona szansa na poznanie rzeczywistości kryjącej się za fasadą influencera.

Dziwniejsze rzeczy

Największy fenomen popkultury Netflixa jest jednocześnie jednym z jego najmocniejszych seriali. Stworzony przez braci Duffer serial trafił do wielu sieci, zanim Netflix w końcu się zgodził. To tygiel odniesień do lat 80.: odniesień do Spielberga, staroświeckich motywów horroru i ogólnych odniesień do popkultury. Ale nie sprawia to wrażenia pochodnej. Tworzy to satysfakcjonującą całość.

Dlaczego? Pismo. Pod nostalgią kryje się fascynująca grupa ludzi, powołana do życia przez mieszankę weteranów i nowicjuszy. Młodzi aktorzy są świetni pod każdym względem. To rzadkie połączenie talentu i mocnego scenariusza. Z łatwością radzą sobie z historiami dla dorosłych, co jest wyzwaniem dla każdego serialu.

Czy jakość będzie kontynuowana w późniejszych sezonach? To się jeszcze okaże. Ale na razie Stranger Things to pozycja obowiązkowa. Krytycy ocenili go na 93%, a widzowie na 91%. Nie bez powodu jest to zjawisko.

10. Ukończony: Ciężar poczucia winy

Ocena krytyków: nie dotyczy
Ocena oglądalności: 85%

Netflix uwielbia pornografię kulinarną. To jest rdzeń ich biblioteki oryginalnych serii. Ale nie każdy kęs jest wart przeżucia. Weźmy „Gotowane”. Znajduje się w cieniu Chef’s Table, błyszczącego, wysokiej jakości standardu filmów dokumentalnych o jedzeniu. „Ready” stara się być inny. Podąża za Michaelem Pollanem, który zagłębia się w politykę na talerzu. Zdrowie. Środowisko. Zrównoważony rozwój. założenie brzmi jak pilne zadanie. Ale egzekucja utknęła w martwym punkcie.

Serial cierpi na wzdęcia. Za dużo czasu poświęca na podkreślanie problemów, a za mało na proponowanie realnych rozwiązań. Kończysz oglądać i czujesz się okropnie z powodu zakupów w supermarkecie. To jest oczywiście cel. Ale to jest puste zwycięstwo. Przesłanie aktywizmu kulinarnego jest szlachetne. W rezultacie oglądanie pozostawia nieprzyjemny posmak w ustach. Zamiast wskazówek co do działania, pozostaje Ci poczucie winy.

9. Stół szefa kuchni: czysta wizualna uczta

Ocena krytyków: nie dotyczy
Ocena oglądalności: 80%

Pomiń „Gotowe”. Zamiast tego obejrzyj Stół szefa kuchni. To jest świetne. Tylko nie oglądajcie tego na czczo. Każdy odcinek skupia się na jednym szefie kuchni. Inny zakątek świata. Inna filozofia. Kamera zatrzymuje się w syku. Podczas serwowania. Na surowych składnikach. To fascynujące. Aż chce się, żeby technologia zapachowa rzeczywiście istniała.

Większość programów kulinarnych jest przereklamowana. Zbyt bezpłatne. Głośny. „Stół szefa kuchni” nie jest ani jednym, ani drugim, ani trzecim. To ekscytujące. Piękny. Przemyślany. Nie ma tu żadnych konkursów. Żadnych krzyków gospodarzy. Żadnego dramatu dla samego dramatu. Tylko sztuka. Ludzie stojący za jedzeniem. Krytycy go uwielbiają. Publiczność go uwielbia. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto szanuje rzemiosło gotowania. Wyznacza standardy. Wszystko inne to tylko hałas.

8. Szefowa: Kiedy emancypacja staje się irytująca

Ocena krytyków: 36%
Ocena oglądalności: 76%

Girlboss, oparty na wspomnieniach Sophii Amoruso, miał być feministycznym zestawem startowym dla pokolenia milenialsów. To serial komediowy o założycielu marki Nasty Gal. Marka odzieży vintage, która zyskała popularność. Ale wydaje się irytujący. Bardziej irytujące niż zabawne. Problemem nie jest premia. Problemem jest główny bohater.

Britt Robertson gra Sophię. I jest denerwująca. Nie w zabawny, ekscentryczny sposób. W egocentrycznym, zepsutym sensie. Zaczniesz się złościć na jej decyzje. To dziwne, bo Robertson naprawdę wykonuje dobrą robotę. Możesz być czarujący w swoim występie, grając postać, której nie możesz znieść. Serial miał inspirować. Zamiast tego odepchnął się. Złe recenzje i apatia widzów zabiły go po pierwszym sezonie. Stracona szansa na prawdziwą historię sukcesu.

7. Czarne lustro: Mroczne lustro technologii

Ocena krytyków: 83%
Ocena oglądalności: 81%

Technologia nam pomaga. Łączą nas. Ale też nas izolują. Pędzimy w stronę przyszłości wyznaczanej przez ekrany. Black Mirror patrzy na to, co tracimy po drodze. Zaczęło się na Channel 4 w Wielkiej Brytanii. Netflix kupił prawa do trzeciego i czwartego sezonu. Stworzył go Charlie Brooker. To jest ostre. Cyniczny. Genialny.

Serial jest po części science fiction. Część horroru. Część etykiety ostrzegawczej. Zadaje trudne pytania. Prywatność w Internecie. Cenzura rządowa. Klonowanie. Obserwacja. Serial nie tylko bawi. On jest straszny. Przypomina nam, że nasza zależność od komputerów ma swoją cenę. Odcinki to osobne historie. Każdy z nich jest studium ludzkich niepowodzeń. To jest genialne. I jest brutalnie szczery w kwestii tego, dokąd zmierzamy. Nie możesz odwrócić wzroku.

6. Cygan: Cały styl, bez treści

Ocena krytyków: 39%
Ocena oglądalności: 92%

Naomi Watts. Billy’ego Crudupa. Wysokie walory produkcyjne. Gypsy wyglądał jak prestiżowy serial. Ale to nieprawda. To był nędzny dramat ukryty za przesłanką seksualną. Watts gra terapeutę z Manhattanu. Zaczyna prowadzić podwójne życie. Emocjonalna więź z baristką graną przez Sophie Cookson.

Serial przypomina uproszczoną wersję The Affair. Ten sam trop podwójnego życia. Różne wykonanie. Nie potrafi prowokować. Nie udaje mu się. Są tam składniki na fascynujący dramat. Skrypt po prostu nie wie, jak z nich korzystać. To kosztowna porażka. Netflix anulował go po dziesięciu odcinkach. Nic dziwnego. Aktorzy sami nieśli serial, ale historia nie. To przypomnienie, że świetna obsada nie może uratować słabego scenariusza.

5. BoJack Horsman: Głębiej, niż się wydaje

Ocena krytyków: 93%
Ocena oglądalności: 95%

Seriale animowane zwykle spotykają się z pobłażliwością. Są jednorazowe. „Family Guy” „The Simpsons” Odcinkowe żarty w statycznym wszechświecie. BoJack Horseman przełamuje ten schemat. To oryginalny serial Netflixa. I jest też zaskakująco głęboki. Patrzysz na konia. Ale tak naprawdę patrzysz na byłą gwiazdę serialu komediowego. Wyrażona przez Willa Arnetta. Alkoholik próbujący pisać wspomnienia ze współautorem.

Tak, są tu zwierzęce kalambury. Jest ich wielu. Płyną jak rzeka. Ale pod humorem kryje się poważne spojrzenie na sławę. Dla psychologii. Jak gwiazda zmienia człowieka. To ma sens. To jest zabawne. Ale to nie jest tylko kreskówka. To jest studium charakteru. Jeden z najlepszych w telewizji. Udowadnia, że ​​animacja może poruszać ciężkie tematy, nie tracąc przy tym pikanterii. Jest wyjątkowy na tej liście. I jest ku temu powód.

Dlaczego tryb offline kończy się niepowodzeniem pomimo największych wysiłków Kathy Bates

Kathy Bates dźwigała w swojej karierze wiele ciężkich ciężarów. Uruchomienie kawiarni z konopiami indyjskimi w trybie offline powinno być dla niej bułką z masłem. Ale to nieprawda.

Serial otrzymał skromne 19% od krytyków i 83% aprobaty widzów. Ta przepaść mówi sama za siebie. Fani wiele mu wybaczają. Krytycy uważają to za kompletny bałagan.

Tytułową rolę gra Ruth Feldman. Pomaga jej syn Travis. Tunnell Bell gra Cartera, ochroniarza. Wszystkie inne postacie są jedynie szumem tła.

Dunk i Dubby wchodzą na scenę. Dwóch roślinożerców pojawiających się w każdym odcinku. Są denerwujące. Chcę wyłączyć dźwięk. Chciałbym dołączyć do grupy młodzieżowej.

Seria próbuje wyjaśnić zalety marihuany medycznej. Nie może tego zrobić. Jasność zastępuje zamieszanie. Zwolennicy hardcoru odwracają się. Ci, którzy nie wiedzą, pozostają zakłopotani.

Lepszy scenarzysta mógłby uratować sytuację. Przydałaby się silniejsza obsada. Zamiast tego serial trafił do działu wyprzedaży. Obok Żelaznej Pięści.

Jak „The Punisher” na nowo zdefiniował telewizję superbohaterską w serwisie Netflix

Pierwsze miejsce zajmuje Marvel’s Daredevil. 92% od krytyków. 92% od widzów.

Serial jest mroczny. Przebija niemal wszystko inne w swoim gatunku. Scenariusz wytrzymuje weryfikację. Dialogi pomiędzy postaciami wydają się realistyczne.

Sceny walki? Zasługują na duży ekran. Są tu wspaniali. Dobrze umiejscowiony. Telewizja rzadko osiąga ten poziom fizycznego opowiadania historii.

Serial stał się jednym z najchętniej oglądanych oryginalnych projektów Netflixa. I są ku temu dobre powody. Wartość rozrywkowa jest poza skalą.

Drugi sezon podniósł stawkę. Jon Bernthal przedstawił Punishera. Cieszył się tak dużą popularnością, że doczekał się własnego serialu.

Drugi sezon był nierówny. Ale fundament został położony. Powstał wspólny wszechświat.

„Jessica Jones”. “Pięść”. „Żelazna Pięść”, „Obrońcy”, „Punisher”.

Punisher zbudował ten świat. Skończyło się po trzecim sezonie. Data premiery: 19 października 2018 r.

Dlaczego „Przyjaciele ze studiów” nie odzwierciedlają prawdziwej przyjaźni

Przyjaciele ze studiów mieli potencjał. Cobiego Smuldersa. Keegan-Michael Key. Freda Savage’a. Billy’ego Eichnera.

Mocne nazwiska. Słaba wydajność. 25% od krytyków. 88% od widzów.

Serial stara się zostać Przyjaciółmi nowego pokolenia. Tęskni za swoim celem. Jeśli seriale z lat 90. miały serce, to ten ma ego.

Bohaterowie traktują się nawzajem okropnie. Jak mogą zostać przyjaciółmi? To nie ma sensu.

Nadmierny nacisk na cudzołóstwo odwraca uwagę od problemów wieku średniego, które mogą być bliskie każdemu sercu. Postacie stają się nie do polubienia. Ki próbuje ratować sytuację. Jest zabawny.

Ale to nie wystarczy. Słaby scenariusz wszystko psuje.

Nie polecam tego serialu moim prawdziwym przyjaciołom. Chyba, że ​​chcesz je stracić na zawsze.

Dlaczego „Jack of all Trades” to klejnot XXI wieku

„Jack of All Trades” Aziza Ansariego nie jest typową komedią sytuacyjną. Jest szczery emocjonalnie. Odzwierciedla doświadczenia millenialsów.

100% z krytykami. 90% od widzów.

Struktura jest ambitna. Drugi sezon wyróżnia się. Niezależne odcinki odbiegają od głównej narracji.

„Pierwsza randka” to manifest. Eksploruje pustkę ery Tindera. Randki w dobie Internetu są mylące. Serial doskonale to oddaje.

„Święto Dziękczynienia” to opowieść o wychodzeniu na światło dzienne. To jeden z najlepszych odcinków w historii telewizji.

Śmieszny. Oświecające. Satysfakcjonujące emocjonalnie.

„Jack of All Trades” to perełka gatunku komediowego. Dorównuje najlepszym dziełom XXI wieku.

Netflix trafił tutaj w sedno.

Ansari nadal przekraczał granice. Seria pozostaje standardem.

Gdzie on jest teraz?

To nadal ma znaczenie. On nadał ton.

Inne serie próbowały to skopiować. Nie udało im się.

Pusty ekran patrzy wstecz. Kredyty płyną.

Ale uczucie pozostaje.