Terzan 5 to nie tylko bezkształtna chmura.
Z daleka wygląda jak typowa gromada kulista. Gęsty. Starożytny. Prawie nudne. W 1968 roku astronomowie nazwali ją na cześć Hagopa Terzana, spodziewając się, że w próżni kosmicznej znajdą jedynie małą grupę starożytnych gwiazd przylegających do siebie.
Oczekiwania w kosmosie to delikatna sprawa.
Nowe dane z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba zmieniają wszystko. W połączeniu z dwudziestoletnimi archiwami zdjęć z teleskopu Hubble’a obraz staje się bardzo wyraźny i niepokojący. W Terzanej 5 występuje więcej niż jedna populacja gwiazd. Jest ich cztery.
Cztery pokolenia powstawania gwiazd.
Pierwsza epidemia rozpoczęła się 12,5 miliarda lat temu. Potem nastąpiła długa cisza. Następny wybuch miał miejsce około 4,7 miliarda lat temu. Po nim nastąpiły fale 3,8 i 2,5 miliarda lat temu. Nie tak działają zwykłe gromady kuliste. Typowe klastry to monolity. Statyczny. Ślepe gałęzie ewolucji.
To jest chronologia.
„To jak galaktyka w imadle” – zauważa R. Michael Rich.
Rich przemawia w imieniu zespołu Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA). Analiza chemiczna potwierdza jego słowa. W tej gromadzie masywne gwiazdy eksplodowały jako supernowe. Wyrzucili ciężkie pierwiastki do otaczającego gazu. Następnie supernowe typu Ia – eksplodujące białe karły – dodały żelazo do mieszanki. Przez miliardy lat lżejsze pierwiastki, takie jak tlen i magnez, stały się mniej powszechne.
Obróbka gazu. Narodziny nowych gwiazd. Zamknięta pętla.
Jest to możliwe tylko wtedy, gdy system był początkowo wystarczająco masywny, aby pomieścić ten gaz. I to prowadzi nas do niewygodnej prawdy o Terzanie 5.
Roztrzaskany Relikt
Spędził zbyt dużo czasu w zgrubieniu Drogi Mlecznej.
Znajdująca się 3000 lat świetlnych od centrum galaktyki gromada znalazła się w dziurze grawitacyjnej tak głębokiej, że działała jak odkurzacz. Droga Mleczna dosłownie rozebrała Terzana 5 do kości.
Francesco Ferraro nazywa to „fragmentem skamieniałości wybrzuszenia”. Wolę określenie „dowód kanibalizmu”.
Aby oddzielić gwiazdy gromady od szumu galaktycznego, naukowcy wykorzystali analogię ze stadem ptaków. Jeśli „ptak” porusza się wraz ze stadem, należy do Terzana 5. Jeśli wędruje swoją dziwną trajektorią? To po prostu przypadkowa gwiazda na pierwszym planie lub w tle.
„Pozostałe „ptaki” to gwiazdy zgrubiałe” – wyjaśnia Rich. – Ale latają chaotycznie.
Prawidłowy. Chaos kontra ruch zorganizowany.
Dziś masa Terzany 5 wynosi zaledwie 1–2 miliony mas Słońca. Malutki jak na swój wiek. Ale obliczenia sugerują, że urodził się ciężki. Być może jego masa osiągnęła miliard mas Słońca. W momencie powstania nie była to agregacja. Najprawdopodobniej była to galaktyka karłowata.
Oddał większość siebie Drodze Mlecznej.
Ciemna materia? Czarne dziury?
Teraz naukowcy przesiewają szczątki.
Istnieją wskazówki dotyczące niewidzialnych obiektów. Gwiazdy na obrzeżach gromady poruszają się szybciej, niż pozwalałaby na to fizyka, gdyby masę określano jedynie na podstawie widzialnej materii. Ktoś lub coś ich ciągnie.
Istnieją dwie możliwości.
- Ciemna materia Jeśli Terzana 5 posiada ciemną materię, byłaby pierwszą znaną gromadą kulistą posiadającą tę właściwość.
- Supermasywna czarna dziura.
Rich nie spieszy się z wyciąganiem wniosków.
„Obecnie przeprowadzamy szczegółową analizę… aby sprawdzić, czy potrzebujemy czegoś więcej” – powiedział. To „coś innego” mogłoby napisać na nowo podręczniki na temat ewolucji gęstych gromad. Albo po prostu zniknął w centrum galaktyki.
Nie ma jeszcze dowodów na istnienie czarnej dziury. Potwierdzono także ciemną materię.
Tylko postrzępiona skorupa unosząca się w gardle galaktyki.
Teleskop Webba nadal się liczy. Poszukuje najsłabszych gwiazd o małej masie, które przetrwały „wyrwanie”. Każda naliczona gwiazda dodaje kolejny element rekonstrukcji tego, co kiedyś tu było.
A co jeśli większość klastrów nie rodzi się jako mała?
A co by było, gdyby urodzili się olbrzymami, a potem zostali zjedzeni?
Terzan 5 może być kamieniem z Rosetty pozwalającym zrozumieć, w jaki sposób nasza galaktyka utworzyła swoje zgrubienie. Ale historia nie kończy się na ładnej wstążce. Dane wciąż się zmieniają. Granice pozostają niewyraźne.
A gdzieś w ciemności zapewne czekają tysiące podobnych fragmentów. Powoli się rozpuszcza.






















