Rząd federalny w końcu podjął kroki w celu przeklasyfikowania konopi indyjskich. Białemu Domowi udało się przyspieszyć ten proces, stawiając za cel przeniesienie zakładu z Listy I na Listę III. To nie tylko przetasowania biurokratyczne. To zmienia wszystko dla nauki.
Wiele lat później badacze przyglądali się temu z boku. Teraz drzwi lekko się otworzyły. Jaki jest główny efekt? Pieniądze. Reklasyfikacja konopi indyjskich toruje drogę największej w historii inwestycji w badania nad konopiami indyjskimi. Ale wyjaśnijmy sobie jedną rzecz. To nie jest magiczna różdżka. To etap przejściowy, a nie punkt końcowy.
Chaotyczny obecny stan prawa dotyczącego konopi indyjskich
Sytuacja jest obecnie skomplikowana. Zawsze taka była.
Ponad 6 milionów Amerykanów używa marihuany medycznej w ramach programów rządowych. Lekarze nie wystawiają recept. „Certyfikują” lub „polecają” określone leki. Tymczasem amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła tylko kilka leków na bazie kannabinoidów. To są prawdziwe leki farmaceutyczne. Przypomnijmy sobie na przykład Epidiolex.
Ale tu jest sprzeczność. Zgodnie z prawem federalnym konopie indyjskie pozostają substancją z Wykazu I. Jest to ta sama kategoria, co heroina czy LSD. Ramka ta została utworzona na mocy ustawy o substancjach kontrolowanych z 1970 r. Stanowi ona, że leki z Wykazu I nie mają zastosowania medycznego, ale mają wysoki potencjał nadużywania.
Jak więc mogą istnieć leki zatwierdzone przez FDA, jeśli sama roślina jest z Wykazu I? Ponieważ te systemy nie są ze sobą powiązane. Klasyfikacja federalna jest jednym ze sposobów. Zatwierdzenie FDA to kolejna sprawa. Prawa stanowe są trzecim. To trzypoziomowy koszmar dla pacjentów i lekarzy. Zdezorientowany. fragmentaryczne. Prawdziwy.
Dlaczego zmiana klasyfikacji konopi indyjskich zmienia badania
Przejście do Harmonogramu III eliminuje większość tych tarć.
Leki z Wykazu III mają uznane wskazania medyczne i mają mniejsze możliwości nadużywania. Pomyśl o ketaminie lub testosteronu. Jeśli konopie indyjskie dołączą do tego grona, zasady ulegną zmianie. W szczególności zasady dla naukowców.
Obecnie badania nad konopiami indyjskimi to biurokratyczne piekło. Naukowcy wymagają dodatkowych zezwoleń od Agencji ds. Walki z Narkotykami (DEA), jej instytucji edukacyjnych i władz lokalnych. Mają obowiązek zapewnić bezpieczne przechowywanie i prowadzić szczegółową ewidencję każdego grama. To jest powolne. To jest drogie. To odstrasza sponsorów.
Co gorsza, badana przez nich marihuana nie odpowiada tym, których pacjenci używają w praktyce. Naukowcy często otrzymują kwiaty uprawiane przez rząd. Pacjenci kupują słodycze, waporyzatory i różne ich odmiany. Dane nie pokrywają się z rzeczywistością.
Reklasyfikacja konopi usuwa te kajdany. Po raz pierwszy do tego wyścigu mogą dołączyć uniwersytety i systemy opieki zdrowotnej. Finansowanie następuje po dostępności. Być może będziemy świadkami większych i bardziej rygorystycznych badań klinicznych. Takie, które faktycznie wykażą, które metody leczenia są skuteczne w przypadku bólu przewlekłego, zespołu stresu pourazowego czy zaburzeń snu.
To właśnie tej bazy dowodowej potrzebujemy teraz. Musimy znać dawki. Musimy zrozumieć profile bezpieczeństwa. Musimy usunąć piętno za pomocą danych, a nie anegdot.
Jaka reklasyfikacja nie ulegnie zmianie
Nie wyprzedzaj siebie.
Przejście do Harmonogramu III nie sprawi, że konopie indyjskie będą automatycznie dostępne dla każdego pacjenta. Nie powie Ci, jaka dawka jest właściwa w przypadku bólu pleców. I z pewnością nie rozwiąże to złożoności programów rządowych z dnia na dzień.
Oto trudna prawda. Medyczna marihuana to nie tylko jeden narkotyk. Jest to zbiorcze określenie setek produktów. Różne kannabinoidy. Różne formy wydania. Różne metody dostawy. Większość z nich nie jest zatwierdzona przez FDA.
Reklasyfikacja nie powoduje przekształcenia programów rządowych w tradycyjne systemy leków na receptę. Nadal nie będziesz mógł wejść do apteki i kupić słoiczka „kwiatu CBD” z ubezpieczeniem. Bariery finansowe pozostaną. Problemy z dostępem pozostaną.
Jeśli poprzestaniemy na zmianie polityki, poniesiemy porażkę. Bez dalszych badań będziemy po prostu mieli nową etykietę na stary problem.
Prawdziwa wartość tkwi w dowodach
Dlaczego jest to konieczne?
Celem nie jest natychmiastowy dostęp. Celem jest podstawa naukowa. Ustawodawcy otwierają drzwi. Naukowcy, klinicyści i organy regulacyjne muszą się z tym uporać. Muszą zebrać dowody.
Wartość przeklasyfikowania konopi indyjskich będzie mierzona jakością późniejszej nauki. Czy otwiera drogę do odpowiedzialnego stosowania w medycynie? A może to po prostu nowa szara strefa regulacyjna?
Inwestycje już trwają. Rozpoczną się badania. Od wyników tych badań zależy, czy zmienią one życie pacjentów. Będziemy musieli poczekać i zobaczyć.
Główny wniosek: reklasyfikacja to tylko narzędzie. Przyszłość marihuany medycznej zależy od jakości danych naukowych, które możemy uzyskać na tym etapie.
























