Wow, czy ja śnię?
Księżyc.
Jest wielka na niebie. Ale najwyraźniej jest to jeszcze bardziej w głowach tych, którzy wierzą, że przewidują przyszłość. Hałas wokół niej jest ogłuszający. Ludzie zachowują się tak, jakby to ciało niebieskie było ich kolejną wielką rozrywką. Może to prawda.
W marcu PwC próbowało przewidzieć „gospodarkę księżycową”. W swoich obliczeniach wykorzystali miliardy dolarów. Odważne posunięcie. Jednak obecny produkt księżycowy brutto wynosi około 0,00 dolara.
A mimo to wracamy do gry.
Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych nie tylko siedzą bezczynnie. Organizują „biuro koordynacyjne ds. przestrzeni cislunarnej”. Brzmi solidnie. W rzeczywistości oznacza to, że chcą zrozumieć, jak walczyć w pobliżu Księżyca. Wyobraźcie sobie, że USA zbudują tam bazę. Jak to chronić? Jak swobodnie dostarczać towar nie narażając się na ogień? Potrzebujemy kontroli. Kontrola operacyjna nad przestrzenią między Ziemią a Księżycem.
Wpadliśmy do króliczej nory. I oczywiście nie bez powodu.
Okazuje się, że w 2025 roku ukaże się książka na ten temat: „Space Piracy” autorstwa Marka Feldmana i Hughesa Taylora. Istota pomysłu? Przestępcy okradną nas na orbicie. Aktywne gangi. Państwa niekontrolowane. Włamanie do oprogramowania statku kosmicznego. Blokada Księżyca, aby zmusić bazę do głodu.
Autorzy podchodzą do sprawy na tyle poważnie, że założyli ośrodek specjalizujący się w badaniu przestępczości kosmicznej.
Czy to przewidywanie, czy paranoja?
Historia pełna jest stwierdzeń o „niemożliwym”. Mówili, że samoloty nie potrafią latać. Mówili, że komputery to tylko ciekawostka. Teraz Księżyc jest oczywiście pusty. Zysk? Przestępczość? Wojna? Nic z tego jeszcze nie istnieje. Ale może nie będzie tak zawsze.
Skonsultowaliśmy się z Markiem T. Petersem II. Jest emerytowanym oficerem Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych. Przeczytał książkę i nie wierzy w jej teorię.
„Pomimo kilku logicznych argumentów, nie potrafię wymyślić żadnego scenariusza z realnymi kosmicznymi piratami”.
Jego stanowisko jest uzasadnione. Zagrożenia cybernetyczne? Tak. Są prawdziwi. Każdy je zna. Ale fizyczne piractwo w kosmosie? Zdaniem Petersa książka nie dowodzi, że jest to możliwe w jakiejkolwiek innej dziedzinie.
Więc co to jest? Planowanie polityki? A może chłopaki po prostu dobrze się bawią, opracowując fabułę serialu „The Expanse”? Najprawdopodobniej bez sensu. Ale na pewno ekscytujące. Zarejestruj nas jako uczestników.
Matematyka się nie zgadza
Czas poprawić błędy.
Zepsuliśmy. Przyznaliśmy, że coś było głupie, nie zdając sobie sprawy jak głupie. Mówimy o Sekretarzu Zdrowia USA Robercie F. Kennedym Jr.
Mówił o cenach leków. Stwierdził, że wzrost cen ze 100 do 600 dolarów oznacza „wzrost o 600 procent”. Następnie powiedział, że gdyby cena spadła z 600 dolarów z powrotem do 100 dolarów, oznaczałoby to „oszczędność na poziomie 600 procent”.
Większość ludzi uważała, że druga część to nonsens. Spadek o 100 procent oznacza, że nic Ci nie zostało. Zasugerował, że tracisz pieniądze. Lub otrzymasz ujemne zyski.
Ale przegapiliśmy pierwszą część.
Czytelnik Chris Smartright zwrócił uwagę na błąd. Nie wymieniajmy nazwisk osób, których nazwiska brzmią jak żarty, chyba że mają to na myśli. Chris zauważył, że pierwsze stwierdzenie również jest błędne.
Ze 100 do 600 dolarów oznacza wzrost o 500 dolarów. To 500 procent.
Robert Kennedy Jr. mylił się co do wzrostu. I myliłem się co do upadku. Podwójny błąd. Jak powiedział Chris: „pusta prawda”.
Zamieszanie wynika z pomylenia procentowego wzrostu z procentem ostatecznego kosztu w stosunku do pierwotnego kosztu.
- Nowa wartość: 600 USD.
- Wartość początkowa wynosi 100 USD.
- Nowa wartość stanowi 600% wartości oryginalnej.
Ale wzrost* wynosi 500%.
Tom Brock wyjaśnił to bardzo jasno. Te liczby są dla wszystkich mylące. Łącznie z reporterami. Być może nie powinniśmy używać procentów. Trzymajmy się liczb bezwzględnych. Tutaj jest mniejsze ryzyko popełnienia błędu.
Haniebny? Trochę.
Ale ani my, ani Minister Zdrowia nie jesteśmy zagrożeni dla naszego życia. Tylko duma. 📉
Z półki
Nasze algorytmy podcastów znają nas aż za dobrze.
Zwykle nie ma nic złego w tym, że strony odgadują nasze zainteresowania. Tym razem aplikacja zaproponowała nam opcję „Off the Shelf”. To podcast o książkach i wydawnictwach. Prosto do naszej pierwszej dziesiątki.
Prezenter ma idealne nazwisko na ten temat.
Książka Morganna.
Należało to odnotować w opisie. Mówi: „Tak, to jej prawdziwe imię”. Trochę banalne. Ale skuteczny.
Czy masz dla nas jakieś pomysły? 📚

























