Peptydy są wszędzie. Oferowane są w salonach spa, gabinetach masażu i osteopatach. Nawet kliniki rehabilitacyjne w USA i Wielkiej Brytanii oferują teraz zastrzyki peptydowe.
Praktycy tej terapii przysięgają, że leczą wszystko. Uważa się, że peptydy zwalczają proces starzenia, leczą urazy, tłumią stany zapalne, przyspieszają utratę wagi, leczą osteoporozę, a nawet pomagają w odstawieniu opioidów.
Lista tych „cudów” jest nieskończona.
Gdzie są dowody? Nie ma żadnych.
Ale ludzie nadal kupują. Wartość nieuregulowanego rynku peptydów szacuje się na od 100 milionów do 3 miliardów dolarów. To prawdziwy szum.
„Ponieważ nie ma tu żadnych przepisów, jest to prawdziwe wysypisko śmieci” – mówi Alexander Weber z Uniwersytetu Południowej Kalifornii. „To jak na Dzikim Zachodzie”.
To właśnie ten chaos prawdopodobnie stał się przyczyną sensacyjnej decyzji komisji doradczej amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA). W serii wąskich głosów grupa zaleciła zniesienie ograniczeń nałożonych na kilka eksperymentalnych peptydów. Umożliwiłoby to aptekom specjalistycznym ich produkcję i umożliwiłoby lekarzom przepisywanie ich.
Z jednej strony zmniejsza to ryzyko zakupów z wątpliwych źródeł internetowych. Z drugiej strony stwarza fałszywe poczucie bezpieczeństwa i efektywności. I oba te wnioski są błędne.
„Jeśli to ogłoszenie cokolwiek zrobiło, to zwiększyło widoczność świata peptydów” – dodaje Changhan David Lee.
Jeśli wcześniej peptydy były domeną marginalizowanych, teraz stały się głównym nurtem. Bez dokładnych testów mogą spowodować niezamierzone szkody.
Jak się tu dostaliśmy?
Zainteresowanie nimi sięga lat dwudziestych XX wieku. Insulina stała się pierwszym komercyjnym lekiem peptydowym. Jednak peptydy są maleńkie. Trudno je zidentyfikować i scharakteryzować.
Większość badaczy definiuje je jako cząsteczki zawierające mniej niż 20 aminokwasów, elementy budulcowe białek. FDA ustala limit na 40 aminokwasów. Dla porównania, przeciętne ludzkie białka zawierają od 400 do 500 aminokwasów.
Technologia zmieniła wszystko. Sekwencjonowanie genów udoskonalono około 25 lat temu. Łatwiejsza analiza peptydów. Otworzyło to nową granicę biologiczną.
Od 2000 roku opublikowano prawie 2,3 miliona prac na temat peptydów – dwukrotnie więcej niż w całym XX wieku. W ciągu ostatniej dekady FDA zatwierdziła ponad 40 leków peptydowych. Semaglutyd zajmuje szczególne miejsce. Jest kluczowym składnikiem Ozempic i Wegovy. Leki te zrewolucjonizowały leczenie otyłości i cukrzycy typu 2.
„To był duży krok w rozwoju terapii peptydowej”. To oni wprowadzili temat peptydów do przestrzeni publicznej.
Szara strefa regulacyjna
Obecnie sprzedawcy internetowi dostarczają peptydy do domów w całych Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i UE. Ale większość z nich nie jest lekami zatwierdzonymi. Są to produkty eksperymentalne przeznaczone wyłącznie do celów badawczych.
Weber zauważa, że tworzy to szarą strefę regulacyjną. FDA nie uznała ich za bezpieczne ani skuteczne. Lekarze nie mogą przepisywać ich jako leków. Można je jednak nadal sprzedawać. Pod warunkiem, że dostawcy nie będą zgłaszać oświadczeń medycznych na temat ich właściwości. Podobnie jest z rynkiem suplementów witaminowych. Podobne luki prawne występują w Wielkiej Brytanii i UE.
Oto niebezpieczeństwo: zanieczyszczenie.
„Kiedy substancje nie są regulowane przez FDA, firmy mogą dodać do tego słoika, co chcą, świadomie lub nieświadomie” – mówi Weber.
Artykuł New Yorkera opublikowany w kwietniu ujawnił poważne problemy. Niektóre peptydy sprzedawane w Internecie zawierały ołów. Wykryto oznaki skażenia bakteryjnego. Dawki są znacznie niższe niż podano.
To właśnie te zagrożenia prawdopodobnie motywowały decyzję komisji FDA. Zalecili dodanie sześciu eksperymentalnych peptydów do listy składników:
BPC-157
* KPW
* TB-500
* MOT-C
Semax
* Epitalon
Jedynym lekiem, który został odrzucony, był Emideltide.
Leki apteczne produkowane są na zamówienie w aptekach specjalistycznych, zwykle ze względu na braki na rynku lub alergie pacjentów. Zalecenia zostały przyjęte niewielką większością głosów.
Przed głosowaniem było wiele kontrowersji. W ubiegłym tygodniu Departament Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych mianował ośmiu nowych członków. Sześciu z nich miało powiązania z przemysłem peptydów. HHS stwierdziło, że wszystkie przeszły standardowe oceny etyczne.
Jeśli FDA zaakceptuje te zalecenia, niektóre apteki spełniające standardy uczciwości będą mogły wytwarzać te związki. Zapewni to pewien stopień kontroli.
„Nie chronimy pacjentów, wysyłając ich w ciemność” – powiedział podczas spotkania członek komisji Haleem Mohammed. Jest także dyrektorem medycznym kliniki zdrowia mężczyzn Gameday.
Jednak zaufanie do systemu może być niebezpieczne.
„Konsumenci uwierzą, że jest to bezpieczne i skuteczne” – ostrzega Weber. Nawet bez dowodów klinicznych.
Brak badań na ludziach
Oto brutalna prawda: Żaden z tych peptydów nie został rygorystycznie przetestowany. Nie ma żadnych badań klinicznych. Nie ma dużych grup uczestników. Brak grup kontrolnych. Nie ma jasnych wskaźników wydajności.
„Nie ma żadnych badań klinicznych ani badań klinicznych dotyczących ich stosowania u ludzi. Kropka. Kropka. Koniec historii” – mówi Weber.
Zamiast tego opieramy się na badaniach na zwierzętach. Lee i jego zespół odkryli, że MOTs-C, peptyd uwalniany podczas ćwiczeń, reguluje poziom cukru we krwi u myszy. Zapobiegała otyłości. Poprawiona prędkość ruchu. Obecnie testują, czy spowalnia to postęp choroby Alzheimera, chorób serca i raka u ludzi.
Badania na zwierzętach bardzo różnią się od badań na ludziach.
Skutki uboczne pozostają tajemnicą. TB-500 przyspiesza regenerację tkanek i pomaga leczyć rany u zwierząt. Ale ta regeneracja może wywołać rozwój raka. Ryzyko to nie zostało ocenione. Nawet na zwierzętach.
Jak z nich korzystać? Na te pytania nie ma odpowiedzi.
“Jakiej mocy (dawki) używasz? Jak często? Jak długo mam robić cykle i przerwy? Nic nie jest jasne” – mówi Weber.
Złagodzenie zasad produkcji może przyspieszyć badania. Ale co do tego czasu? Ludzie przeprowadzają na sobie eksperymenty niczym świnki morskie.
I nikt tego nie ogląda.
























